Przymierza Boga z Izraelem stanowią podstawę Bożego planu zbawienia nie tylko narodu wybranego, ale również wszystkich innych narodów.
Wszystko wzięło swój początek w Edenie. To tam Bóg nakreślił pierwotny projekt rzeczywistości, tworząc świat i człowieka na swój obraz i podobieństwo. Relacja ta nie była odległa ani teoretyczna – Wszechmogący dosłownie przechadzał się pośród ludzi, uczestniczył w ich życiu. Człowiek otrzymał przede wszystkim jeszcze jeden dar, który okazał się brzemienny – wolność.
W obliczu pokusy ów wolność stała się bramą do katastrofy. Grzech nie był tylko błędem, był przepaścią, która oddzieliła stworzenie od Stwórcy. Tak rozpoczął się wielki dramat ludzkości, życie w nie tylko znoju i trudzie, ale przede wszystkim w cieniu separacji. Bóg jednak wziął całkowitą odpowiedzialność za swoje dzieło, nie porzucił go. Już w chwili upadku miał przygotowaną drogę ratunku – plan, który miał umożliwić, aby grzeszny (ponieważ wolny) człowiek mógł żyć przed obliczem świętego Boga.
Zepsucie postępowało szybko. Myśli człowieka były złe, co doprowadziło do wydarzeń pod wieżą Babel. Bóg pomieszał ludziom języki tworząc w ten sposób narody. To nie zmieniło ludzkich skłonności do zła, ale dzięki Bożej interwencji wstrzymane zostały destrukcyjne plany zjednoczonej w grzechu ludzkości i podarowany nam został czas. Bezcenny czas na ratunek.
W gąszczu rozproszonych narodów Bóg znalazł jednego człowieka według Jego serca: Abrama. Z niego postanowił wywieść – a wręcz stworzyć – naród, którego nazwał Izraelem. Ten lud nie miał być po prostu kolejną nacją na mapie świata; miał stać się Bożą własnością i sługą, żywym świadectwem dla wszystkich innych ludów. Bóg uczynił różnicę między narodami, aby świat mógł zobaczyć, co to znaczy spoczywać w Jego dłoniach. Aby to przypieczętować, Bóg zawarł z Izraelem przymierze.
Jednak w tym miejscu należy zmierzyć się z pytaniem: Czy Izrael sprostał temu Bożemu zadaniu? Czy naród wybrany rzeczywiście stał się czytelnym drogowskazem dla reszty świata, czy może sam zgubił właściwy kierunek? A jeśli zawiódł – to czy oznacza to, że Boży plan legł w gruzach? Czy my, jako ludzkość, możemy jeszcze marzyć o „powrocie do Edenu” i odzyskaniu utraconej bliskości i społeczności z naszym Stwórcą?
Klucz do rozwiązania tej zagadki kryje się w dwóch fundamentalnych aktach prawnych: starym i nowym przymierzu. Podczas gdy pierwsze (stare) przymierze było fundamentem, który ukonstytuował naród żydowski na mapie świata, to dopiero drugie (nowe) przymierze stanie się gwarancją, która pozwoli Izraelowi odegrać jego ostatni, decydujący akt w dramacie dziejów na skażonej grzechem ziemi. Cała ta historia zmierza bowiem do wielkiego finału – ustanowienia Królestwa Bożego na ziemi, gdzie główną rolę odegra postać, na którą czekają pokolenia: obiecany Izraelowi Król Mesjasz.
(5) Potem wyprowadził go na dwór i powiedział: Spójrz teraz na niebo i policz gwiazdy, jeśli będziesz mógł je policzyć; i powiedział mu: Takie będzie twoje potomstwo. (6) I uwierzył PANU, i poczytano mu to za sprawiedliwość. (7) Potem powiedział do niego: Ja jestem PANEM, który cię wyprowadził z Ur chaldejskiego, aby ci dać tę ziemię w posiadanie. (8) Abram zapytał: Panie BOŻE, po czym poznam, że ją odziedziczę? (9) I odpowiedział mu: Weź dla mnie trzyletnią jałówkę, trzyletnią kozę i trzyletniego barana, a także synogarlicę i pisklę gołębia. (10) Wziął więc to wszystko i rozciął na połowy; a jedną część położył naprzeciwko drugiej, ale ptaków nie rozcinał.
Historia nabiera tempa w chwili, gdy Bóg wyprowadza Abrama z namiotu pod rozgwieżdżone niebo Mezopotamii. To nie była zwykła lekcja astronomii – to była lekcja niemożliwego. Abram, człowiek w podeszłym wieku, zabiegał u Boga o skromne dziedzictwo, o jednego następcę w swoim domu. Tymczasem Stwórca rzucił mu wyzwanie o skali kosmicznej. Co najważniejsze, Abram uwierzył. W tym jednym momencie, ze względu na gotowość jego serca – Bóg w swojej łasce poczytał mu tę wiarę za sprawiedliwość. To tutaj, pod okiem miliardów płonących punktów, narodził się fundament zbawienia: usprawiedliwienie z wiary, a nie z zasług. To Bóg przyszedł do Abrama, a nie odwrotnie.
Bóg nie zatrzymał się na słowach. Obiecał Abramowi ziemię, a aby nadać tej obietnicy rangę, postanowił potwierdzić ją w sposób, który dla współczesnego człowieka jest niezrozumiały. To nie był podpis na pergaminie, który nic nie kosztuje – to było przymierze krwawe, „cięte”. Zabite zwierzęta, rozcięte na połowy i ułożone naprzeciw siebie, tworzyły krwawą aleję. Ponieważ przymierze miało na celu zbliżenie skażonego człowieka do Świętego Boga, musiała zostać przelana krew. Na tym etapie była to jedynie krew zwierząt – tymczasowa zapora powstrzymująca wyrok śmierci – ale cały historia była tylko cieniem i zapowiedzią czegoś znacznie większego, co miało nadejść w wyznaczonym czasie.
(13) I PAN powiedział do Abrama: Wiedz o tym dobrze, że twoje potomstwo będzie przybyszem w cudzej ziemi i wezmą je w niewolę, i będzie uciskane przez czterysta lat. (14) A ja osądzę ten naród, któremu będą służyć; a potem wyjdą stamtąd z wielkim dobytkiem. (15) Ale ty odejdziesz w pokoju do twoich ojców i będziesz pochowany w dobrej starości. (16) A w czwartym pokoleniu wrócą tutaj, bo jeszcze nie dopełniła się nieprawość Amorytów. (17) Gdy słońce zaszło i nastała ciemność, oto ukazał się dymiący piec i ognista pochodnia, która przechodziła między tymi połowami zwierząt. (18) W tym właśnie dniu PAN zawarł przymierze z Abramem, mówiąc: Twemu potomstwu dam tę ziemię, od rzeki Egiptu aż do wielkiej rzeki, rzeki Eufrat;
Gdy słońce zaszło, a nad rozciętymi ofiarami zapadła gęsta, niemal namacalna ciemność, wydarzyło się coś, co wykracza poza ramy ludzkiego pojmowania. Między połowami zwierząt nie przeszedł Abram, lecz Sam Bóg pod postacią dymiącego pieca i ognistej pochodni. To był akt suwerenności – Bóg, przysięgając na samego siebie, wziął na swoje barki ciężar obietnicy, której fundamentem była krew i ogień.
Przerażająca scena miała swój bardzo konkretny, fizyczny wymiar. W ramach przymierza zawartego z Abramem Bóg nakreślił przed nim granice dziedzictwa o skali, która do dziś zapiera dech w piersiach. Nie mówimy tu o skrawku lądu, ale o gigantycznym terytorium – od brzegów Nilu, przez dzisiejszy Liban, Syrię, Jordanię, aż po wielkie koryto Eufratu, wyznaczające granice dzisiejszej Turcji i Iraku, docierając aż do dorzecza Szatt al-Arab przy granicy z Iranem, u bram dawnej Persji. W literaturze określa się ten obszar mianem „Wielkiego Izraela”. To, co najbardziej uderza w tej zapowiedzi, to fakt, że Izrael w żadnym punkcie swojej burzliwej historii nie władał tym terenem. Obietnica ta, przypieczętowana Bożym ogniem, pozostaje zatem największym niezrealizowanym czekiem w historii ludzkości.
Dla Boga czas nie jest przeszkodą. Jeśli granice te zostały zagwarantowane krwią przymierza, to ich objęcie przez potomstwo Abrama nie jest kwestią „czy”, lecz „kiedy” i „w jakich okolicznościach”. Patrząc na mapę Bliskiego Wschodu, rozumiemy, że realizacja tego planu będzie wymagała ingerencji o sile nie mniejszej niż ta, która objawiła się Abramowi pod postacią ognistej pochodni. Potomkowie Abrama są dziedzicami tej obietnicy i mają wszelkie prawo jej oczekiwać.
(1) Gdy Abram miał dziewięćdziesiąt dziewięć lat, PAN ukazał się Abramowi i powiedział do niego: Ja jestem Bogiem Wszechmogącym. Chodź przed moim obliczem i bądź doskonały. (2) A zawrę moje przymierze między mną a tobą i rozmnożę cię bardzo obficie. (3) Wtedy Abram upadł na twarz, a Bóg powiedział do niego: (4) Oto ja ustanawiam moje przymierze z tobą i będziesz ojcem wielu narodów. (5) Nie będziesz już się nazywał Abram, ale twoje imię będzie Abraham, bo ustanowiłem cię ojcem wielu narodów. (6) Uczynię cię niezmiernie płodnym i od ciebie wywiodę narody, i od ciebie będą pochodzić królowie.
Kiedy Abram osiąga wiek dziewięćdziesięciu dziewięciu lat – czas, w którym według ludzkiej miary wszelka nadzieja na potomstwo powinna już dawno zgasnąć – na scenę wkracza Bóg Wszechmogący (El Shaddai). To spotkanie nie jest zwykłą rozmową; to doniosła proklamacja Bożej mocy.
W obliczu tej potęgi Abram może zrobić tylko jedno: upaść na twarz. W pyle ziemi, w postawie całkowitego poddania, słyszy zapowiedź, która na zawsze zmienia bieg historii. Bóg nie mówi już tylko o jednym narodzie. Obietnica pęcznieje, rozrasta się, zaczyna rzucać coraz szerszy cień. Abramowi, którego imię w języku hebrajskim oznacza „wywyższony ojciec”, Bóg nadaje imię Abraham, co znaczy „ojciec mnóstwa narodów”.
Ta jedna litera hebrajska ה dodana do imienia jest jak Boży podpis pod dokumentem, który nie zna granic etnicznych ani czasowych. Bóg zapowiada niezmierną płodność i narodziny królów, czyniąc z jednego człowieka epicentrum, z którego wypłyną losy całej ludzkości. To już nie jest tylko lokalna historia rodowa; to początek globalnego planu, w którym Abraham staje się filarem, na którym Bóg oprze konstrukcję przyszłego świata.
(7) I utwierdzę moje przymierze między mną a tobą oraz twoim potomstwem po tobie przez wszystkie pokolenia jako wieczne przymierze, abym był ci Bogiem i twemu potomstwu po tobie. (8) Dam tobie i twemu potomstwu po tobie ziemię, w której teraz przebywasz, całą ziemię Kanaan, jako własność na wieki, i będę ich Bogiem. (9) Potem Bóg powiedział Abrahamowi: Ty zaś zachowuj moje przymierze, ty i twoje potomstwo po tobie przez wszystkie pokolenia. (10) A takie jest moje przymierze, które będziecie zachowywać, między mną a wami i między twoim potomstwem po tobie: Każdy mężczyzna wśród was ma być obrzezany. (11) Obrzezacie więc ciało waszego napletka; to będzie znakiem przymierza między mną a wami.
Wraz z obietnicą, że Abraham stanie się ojcem „mnóstwa narodów”, pojawia się palące pytanie o precyzję Bożego planu. Skoro z lędźwi Abrahama ma wyjść tak wiele ludów, to kto właściwie ma prawo do dziedzictwa? Kto otrzyma ziemię Kanaan jako „własność na wieki”? Bóg nie pozostawia tu miejsca na domysły. Wprowadza znak obrzezania – krwawą i nieusuwalną pieczęć, która staje się biologicznym dowodem przynależności do przymierza.
Przymierze obrzezania ma charakter wieczny i pokoleniowy. Bóg ustanawia niezwykle proste kryteria: Abraham będzie ojcem wielu, ale tylko jeden będzie osadzony w obiecanej ziemi. Bóg buduje tu jasny kontrast. Podczas gdy inne ludy wywodzące się od Abrahama mogą cieszyć się błogosławieństwem, tylko jeden naród – ten, który ostatecznie wyłoni się z linii Jakuba (Izraela) i nosi na sobie fizyczne potwierdzenie ma prawo do obietnicy terytorialnej. To bezdyskusyjna proklamacja: ziemia Kanaan nie należy do wszystkich dzieci Abrahama, lecz do tych, którzy zostali naznaczeni (nacięci) jako szczególna Boża własność.
(3) Objawiłem się Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi pod tym imieniem: Bóg Wszechmogący, ale z mojego imienia JEHOWA nie byłem przez nich poznany. (4) Ustanowiłem też z nimi moje przymierze, aby dać im ziemię Kanaan, ziemię ich pielgrzymowania, w której przebywali jako obcy. (5) Usłyszałem także jęk synów Izraela, których Egipcjanie trzymają w niewoli, i wspomniałem na moje przymierze. (6) Dlatego powiedz synom Izraela: Ja jestem PAN, wyprowadzę was spod ciężarów Egipcjan, wyrwę was z ich niewoli i wybawię was wyciągniętym ramieniem i przez wielkie sądy. (7) Wezmę was sobie za lud i będę wam Bogiem. Poznacie, że ja jestem PAN, wasz Bóg, który was wyprowadza spod ciężarów Egipcjan. (8) I wprowadzę was do ziemi, którą przysiągłem dać Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi; i dam ją wam w dziedzictwo. Ja jestem PAN.
Choć obietnica dana patriarchom była wielka to jednak Bóg przez wieki zdawał się milczeć. Rodzina Jakuba, która weszła do Egiptu jako grupa uprzywilejowana, z czasem zamieniła się w armię cieni – niewolników ugiętych pod ciężarem imperialnej potęgi faraona. Jednak w momencie, gdy „jęk synów Izraela” dotarł aż do niebios, Bóg zaczął wdrażać w życie plan wyzwolenia synów Izraela i ukonstytuowania ich jako wolnego narodu.
W tym momencie pozycja Izraela przechodzi fundamentalną zmianę. Bóg zapowiada „wyciągnięte ramię” i „wielkie sądy”, ale sercem tej obietnicy jest coś znacznie głębszego: „Wezmę was sobie za lud i będę wam Bogiem”. Mojżesz, człowiek ukształtowany na styku dwóch światów – dworu faraona i miłości do własnego narodu – zostaje postawiony przez Boga w roli pośrednika. Ma wyprowadzić naród nie tylko z fizycznej niewoli, ale wprowadzić go w zupełnie nową tożsamość, u której podstaw leży obietnica Bożego dziedzictwa.
(1) W trzecim miesiącu od wyjścia synów Izraela z ziemi Egiptu, w tym samym dniu, przyszli na pustynię Synaj. (2) Bo wyruszyli z Refidim i po przybyciu na pustynię Synaj rozbili obóz na pustyni; tam Izrael obozował naprzeciw góry. (3) A Mojżesz wstąpił do Boga i PAN zawołał do niego z góry: Tak powiesz domowi Jakuba i oznajmisz synom Izraela: (4) Widzieliście, co uczyniłem Egipcjanom i jak niosłem was na skrzydłach orłów, i przyprowadziłem was do siebie. (5) Dlatego teraz, jeśli posłuchacie mego głosu i będziecie przestrzegać mojego przymierza, będziecie moją szczególną własnością ponad wszystkie narody, bo do mnie należy cała ziemia. (6) A wy będziecie mi królestwem kapłanów i narodem świętym. To są słowa, które będziesz mówić do synów Izraela.
Uwolniony z okowów Egiptu, Izrael nie jest już zbiorem uciekinierów – staje się Bożym narodem w drodze na najważniejsze spotkanie w swojej historii. W trzecim miesiącu od wyjścia, pył pustyni wzbudzony ich wędrówką osiada pod zboczami góry Synaj. To tam, w surowej ciszy pustkowia, Bóg kieruje do ludu słowa przymierza, kładąc na szali trzy obietnice, które mają zdefiniować tożsamość Izraela:
Szczególna własność: Izrael ma być drogocennym skarbem Boga, który podlega Jego ochronie.
Królestwo kapłanów: Cały naród ma pełnić rolę pośrednika, pomostu łączącego Stwórcę z resztą ludzkości.
Naród święty: Lud oddzielony, żyjący według innego kodeksu, odzwierciedlający charakter samego Boga.
Była to oferta przyjęcia teokracji, w której Królem jest sam Bóg. Pod stopami góry Synaj Izrael staje przed wyborem, który określi jego przeznaczenie na nadchodzące tysiąclecia.
(3) Mojżesz przyszedł więc i opowiedział ludowi wszystkie słowa PANA i wszystkie prawa. I cały lud odpowiedział jednym głosem: Wypełnimy wszystkie słowa, które PAN powiedział. (4) Wtedy Mojżesz spisał wszystkie słowa PANA. A kiedy rano wstał, zbudował ołtarz u stóp góry i ustawił dwanaście słupów, według liczby dwunastu pokoleń Izraela. (5) I posłał młodzieńców z synów Izraela, i ci ofiarowali całopalenia, i złożyli PANU cielce jako ofiary pojednawcze. (6) Potem Mojżesz wziął połowę krwi i wlał do czaszy, a drugą połową pokropił ołtarz. (7) Następnie wziął księgę przymierza i czytał ludowi, a oni powiedzieli: Wypełnimy wszystko, co PAN mówił, i będziemy posłuszni. (8) Mojżesz wziął też krew i pokropił lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które PAN zawarł z wami, według wszystkich tych słów.
Aby Izrael został uczyniony Bożym ludem, Bóg zawarł z synami Jakuba przymierze przy górze Synaj. Zawarcie przymierza zostało udokumentowane z chirurgiczną precyzją, a każdy jej element był konieczny:
ofiarowaniem całopaleń, ofiar pojednawczych na ołtarzu, aby móc zbliżyć się do Świętego Boga,
odczytaniem księgi przymierza, w której spisano słowa Pana i wszystkie prawa – konstytucję,
jednomyślnym wyrażeniem zgody ludu na podane warunki przymierza,
pokropieniem ludu krwią w odpowiedzi na jego decyzję, wejściem w życie przymierza.
Było to pierwsze przymierze Boga z Izraelem (będące pierwszym i jedynym jak dotąd przymierzem zawartym z jakimkolwiek narodem). Przymierze miało wyraźny charakter obustronny (przy obecności i zgodzie obu stron). Stroną posiadającą inicjatywę był Bóg. Uczestnictwo w zawarciu przymierza miało charakter narodowy, powszechny, było oparte na jednomyślnej zgodzie ludu. Bóg w ramach danego prawa usankcjonował i nadał ramy, w jakich Izrael miał objąć obiecane mu dziedzictwo oraz to w jaki sposób miał wypełniać powinności względem Boga jako jego wybrany sługa. Bóg darował Izraelowi wolność od Egipcjan nabywając go na własność na wieki.
(1) A gdy lud widział, że Mojżesz opóźnia swoje zejście z góry, zebrał się przed Aaronem i mówił do niego: Wstań, zrób nam bogów, którzy by szli przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi Egiptu. (2) Wtedy Aaron im powiedział: Zdejmijcie złote kolczyki, które są w uszach waszych żon, waszych synów i córek, i przynieście do mnie. (3) I cały lud pozdejmował złote kolczyki, które były w ich uszach, i zanieśli je do Aarona. (4) Gdy on przyjął je z ich rąk, ukształtował je rylcem i uczynił z nich odlanego cielca. I powiedzieli: Oto są twoi bogowie, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi Egiptu.
Zaledwie echo uroczystej przysięgi wybrzmiało u stóp góry, a krew przymierza zdążyła ledwo wyschnąć, doszło do wydarzenia, które wstrząsnęło fundamentami relacji Boga z Izraelem. To był moment kompletnej ciemności. Podczas gdy Mojżesz, ukryty w chwale PANA, odbiera tablice z wyrytym prawem, naród u podnóża góry urządził sobie biesiadę zapomnienia. Upadek dokonał się z przerażającą łatwością. Złoto, które Bóg dał im jako zapłatę przy wyjściu z niewoli, zostało przetopione na obraz niemego zwierzęcia. Zamiast Niewidzialnego Boga, Izrael wybrał marny wytwór własnych rąk – odlanego cielca – i ogłosił go swoim wybawcą.
Jeżeli Izrael miał być światłością dla innych narodów i narodem świętym, a Bóg ich Bogiem, to zamierzenie to udaremnili nie zdążywszy postawić nawet stopy na obiecanej im ziemi. Z perspektywy ludzkiej była to totalna porażka, Boży plan sięgający dalekiej przyszłości udaremniony nieposłuszeństwem ludu już na samym początku. To nie Bóg zawiódł, to Izrael zepsuł się i zboczył z drogi, nawet na nią dobrze nie wstępując.
Ten upadek uświadamia bolesną prawdę: choć Bóg wyprowadził Izrael z Egiptu, Egipt wciąż tkwił głęboko w sercach Izraelitów. Był to jasny dowód na to, że sam zewnętrzny kodeks praw i pokropienie krwią zwierząt nie wystarczy, by zmienić naturę narodu. Wydarzenie to postawiło pytanie, które będzie odbijać się echem przez kolejne wieki: Czy z takim ludem Bóg w ogóle może dokończyć swoje dzieło?
(7) Wtedy PAN powiedział do Mojżesza: Idź, zejdź na dół, bo zepsuł się twój lud, który wyprowadziłeś z ziemi Egiptu. (8) Szybko zboczyli z drogi, którą im przykazałem. Zrobili sobie odlanego cielca, oddali mu pokłon i złożyli mu ofiary, mówiąc: Oto są twoi bogowie, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi Egiptu. (9) PAN mówił dalej do Mojżesza: Widziałem ten lud, a oto jest on ludem twardego karku. (10) Teraz więc zostaw mnie, aby się rozpalił mój gniew na nich i abym ich zgładził, a z ciebie uczynię wielki naród.
Przytoczoną rozmowę Boga z Mojżeszem śmiało można zaliczyć do najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii Izraela, a rozumiejąc jego rolę – w ogóle historii świata. Na ostrzu Bożego miłosierdzia i sprawiedliwego sądu stanął naród żydowski. Ocena sytuacji przez Boga była jasna, a werdykt sprawiedliwy. Propozycja złożona Mojżeszowi była kusząca – Bóg zaoferował mu status „nowego Abrahama”, możliwość zbudowania narodu od początku, na czystym fundamencie i bez balastu niewiernego ludu.
Niemniej jednak Boże słowa spowite są głęboką tajemnicą. Gdyby bowiem Bóg zgładził naród Izraela zaprzeczyłby w ten sposób wszystkim poprzednim słowom i krwawemu przymierzu, jakie na samym początku zawarł z Abramem. Boża wierność stanęła w konflikcie z Bożą sprawiedliwością.
Pismo nazywa Mojżeszem „najskromniejszym człowiekiem na ziemi” i przytoczona historia w pełni to uzasadnia. Był on pierwszym (jeśli nie jedynym) człowiekiem, który odważył się zabiegać o Boga i to używając jako argumentu... samego Boga. Mojżesz nie błagał o litość dla grzeszników ze względu na ich wartość czy wyjątkowość. On opowiedział się za chwałą Bożego Imienia. Rozumiał, że jeśli naród zginie na pustyni, świat pogański uzna Boga za słabego lub okrutnego. Mojżesz przypomina Boże obietnice. To była chwila, w której wierność jednego człowieka stała się pomostem, po którym miłosierdzie mogło wrócić do narodu stojącego nad przepaścią. Bóg doskonale wiedział co ma zrobić, ale oddał w tej chwili głos człowiekowi.
(11) I Mojżesz modlił się do PANA, swego Boga, i powiedział: Dlaczego, PANIE, rozpala się twój gniew przeciwko twemu ludowi, który wyprowadziłeś z ziemi Egiptu wielką mocą i potężną ręką? (12) Dlaczego Egipcjanie mieliby mówić: Wyprowadził ich ku złemu, aby ich pozabijać w górach i aby zgładzić ich z powierzchni ziemi? Odwróć się od zapalczywości twojego gniewu i żałuj nieszczęścia, jakie chcesz zesłać na twój lud. (13) Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie i mówiłeś do nich: Rozmnożę wasze potomstwo jak gwiazdy na niebie i całą tę ziemię, o której mówiłem, dam waszemu potomstwu i odziedziczą ją na wieki. (14) I PAN żałował nieszczęścia, które miał zesłać na swój lud.
W momencie największej próby Mojżesz stanął przed Bogiem na wysokości powierzonego mu zadania prawdziwego męża Bożego. Nie wystąpił on jako zwykły orędownik grzesznych ludzi. On stanął przed Bogiem jako strażnik Bożej reputacji. W swojej modlitwie nie kierował swych oczu ku godności stania się ojcem nowego narodu Bożego – Mojżesz w swojej bojaźni myślał wyłącznie o Bożych planach – wykazując się przy tym głęboką, proroczą dalekowzrocznością. Myślał o chwale Jego imienia, o jego wierności ze względu na słowa powierzone Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, o zawartym przymierzu. Mojżesz przeszedł test przywództwa, dowiódł, że jego serce biło w rytmie Bożych obietnic. Dzięki tej postawie, PAN „żałował nieszczęścia”, co w biblijnym języku oznacza nie tyle zmianę zdania przez Boga, co pokazanie, że Bóg tego nieszczęścia nie chciał.
(5) I PAN zstąpił w obłoku, stanął tam z nim, i wypowiedział imię PANA. (6) Wtedy przechodził PAN przed nim i wołał: PAN, PAN, Bóg miłosierny i litościwy, nieskory do gniewu, a bogaty w miłosierdzie i prawdę; (7) Zachowujący miłosierdzie nad tysiącami, przebaczający nieprawość, przestępstwo i grzech, lecz nieusprawiedliwiający winnego, nawiedzający nieprawość ojców na synach i na synach ich synów do trzeciego i czwartego pokolenia. (8) Mojżesz więc spiesznie pochylił się do ziemi i oddał pokłon; (9) I powiedział: Jeśli znalazłem teraz łaskę w twoich oczach, Panie, niech Pan idzie, proszę, pośród nas, bo ten lud jest twardego karku. Wybacz nasze nieprawości i nasz grzech, a weź nas za dziedzictwo. (10) Odpowiedział: Oto ustanowię przymierze. Przed całym twoim ludem będę czynił cuda, jakie nie były dokonane na całej ziemi i w żadnym narodzie. I cały lud, wśród którego przebywasz, zobaczy dzieło PANA, gdyż straszne będzie to, co uczynię z tobą.
Imię Boże יְהֹוָה jest nierozerwalnie splecione z losem Izraela. Jest to imię Boga, który powinien był zetrzeć naród z powierzchni ziemi w prochu złotego cielca, a jednak – ze względu na wierność samemu sobie – zachowuje go przy życiu. On zachowuje miłosierdzie nad tysiącami. Bóg objawia tu swoją największą tajemnicę: grzech człowieka nie jest w stanie udaremnić architektury Bożego planu. Jeśli Izrael ma być świadectwem dla narodów, to Bóg to z całą pewnością uczyni, doprowadzi do końca wszystko, co w swojej mądrości zaplanował.
Mojżesz prosił Boga aby przebaczył grzech ludu i wziął go za dziedzictwo. Bóg w odpowiedzi wypowiedział swoje imię. Problem w tym, że Izrael się nie zmienił i jego upadek był wyłącznie kwestią czasu. Dlatego Bóg zapowiedział przymierze, które wykraczało poza ramy Synaju. Przymierze inne od tego, którego podstawowe postanowienie o tym, że to Bóg miał być ich Bogiem, dopiero co zostało katastrofalnie podważone przez Izrael. Takie, które zagwarantowałoby realizację Bożych celów. Bóg zapowiedział przymierze, które miało być zawarte z Izraelem w przyszłości, jak się z czasem okazało – bardzo odległej. A jako znaki towarzyszące temu przymierzu Bóg zapowiedział uczynienie cudów. Takich, których nie były dokonane na całej ziemi i w żadnym narodzie. Cuda większe niż wszystkie plagi egipskie, bardziej spektakularne niż rozdzielenie Morza Czerwonego. Wszystko to miało jeszcze czekać na naród żydowski.
(15) PAN, twój Bóg, wzbudzi ci proroka podobnego do mnie spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego będziecie słuchać; (16) Zgodnie z tym wszystkim, o co prosiłeś PANA, swego Boga, na Horebie, w dniu zgromadzenia: Niech już nie słucham głosu PANA, swego Boga, i niech już nie patrzę na ten wielki ogień, abym nie umarł. (17) Wtedy PAN powiedział do mnie: Słusznie powiedzieli. (18) Wzbudzę im proroka podobnego do ciebie spośród ich braci i włożę moje słowa w jego usta, a on powie im wszystko, co mu rozkażę. (19) I jeśli ktoś nie będzie posłuszny moim słowom, które będzie on mówić w moim imieniu, zażądam od niego zdania sprawy.
Mojżesz był człowiekiem, który wstąpił na górę Horeb w imieniu narodu Izraela i był Bożym pośrednikiem między Bogiem a synami Jakuba. Jako jedyny oglądał Boga twarzą w twarz. Stał w samym sercu ognia, gdy ten zstąpił na Synaju. To przy jego bezpośrednim udziale zostało zawarte przymierze na Synaju. Można powiedzieć, że Mojżesz był pośrednikiem pierwszego przymierza, tego przymierza, które w nauczaniu apostolskim określane jest mianem starego.
Ten sam Mojżesz, który wykonał zadanie pośrednictwa przy pierwszym przymierzu, zapowiedział wzbudzenie proroka mu podobnego, który przekaże Izraelowi słowa Boże. Tak jak Mojżesz był fundamentem pierwszego przymierza (starego), tak zapowiedziany prorok miał stać się architektem nowego. Bóg zapowiedział, że włoży swoje słowa bezpośrednio w jego usta. Nowy pośrednik nie będzie jedynie interpretatorem prawa, ale żywym głosem Boga.
W ten sposób Mojżesz, będąc pośrednikiem przymierza, które Izrael tak boleśnie naruszył pod Synajem, sam wskazuje na postać przyszłości. Zapowiedź wzbudzenia proroka jest nierozerwalnie związana z obietnicą drugiego przymierza. Skoro pierwsze przymierze miało swojego Mojżesza, to drugie –spektakularne, pełne cudów i miłosierdzia – musi mieć pośrednika mu podobnego, ale wyposażonego w moc, która pozwoli doprowadzić naród do celu, którego Synaj nie był w stanie osiągnąć. To zapowiedź kogoś, kto wypełni lukę między świętym Bogiem a ludem „twardego karku”.
(18) Lecz Bóg w ten sposób wypełnił to, co przepowiedział przez usta wszystkich swoich proroków, że jego Chrystus będzie cierpiał. (19) Dlatego pokutujcie i nawróćcie się, aby wasze grzechy były zgładzone, gdy nadejdą od obecności Pana czasy ochłody; (20) I pośle tego, który był wam głoszony, Jezusa Chrystusa; (21) Którego niebo musi przyjąć aż do czasu odnowienia wszystkich rzeczy, jak Bóg od wieków przepowiadał przez usta wszystkich swoich świętych proroków. (22) Mojżesz bowiem powiedział do ojców: Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, wasz Bóg, spośród waszych braci. Jego będziecie słuchać we wszystkim, co wam powie. (23) I stanie się, że każda dusza, która nie będzie słuchać tego proroka, będzie wytracona spośród ludu. (24) Przepowiadali te dni także wszyscy prorocy, którzy przemawiali od czasów Samuela i inni po nim. (25) Wy jesteście synami proroków i przymierza, które Bóg zawarł z naszymi ojcami, mówiąc do Abrahama: W twoim potomstwie będą błogosławione wszystkie narody ziemi.
Po żydowskim Święcie Tygodni i wylaniu Ducha Świętego na uczniów, apostołowie rozpoczęli samodzielną służbę na rzecz Pana Jezusa Chrystusa. Piotr będąc w samym sercu żydowskiego świata – na terenie świątyni i świadcząc wobec mieszkańców Jerozolimy, przywołał proroctwo wypowiedziane przez Mojżesza – najwyższy dla nich autorytet. Tym prorokiem, podobnym do Mojżesza, który miał zostać wzbudzony okazał się Jezus Chrystus. Apostoł cytując za Septuagintą przypomniał zdumiewającą prawdę na Jego temat: „każda dusza, która nie będzie słuchać tego proroka, będzie wytracona spośród ludu”. Cała rzecz w tym, że nic takiego nie miało miejsca. A przynajmniej nie wtedy. Chrystus nie okazał się prorokiem, którego głosu posłuchał cały lud, ani też żaden Żyd nie został wytracony spośród ludu. A przecież w świetle Bożych słów – wielu powinno.
Chrystus, gdy przyszedł aby oddać swoje życie, przyjął postać uniżonego sługi, który „trzciny nadłamanej nie złamał, a knota tlącego się nie zagasił”. Proroctwo Izajasza wspomina też, że owy sługa „nie ustanie ani się nie zniechęci, dopóki nie utrwali sądu na ziemi, a jego prawa będą oczekiwać wyspy”. Próby dowodzenia, że Chrystus przychodząc dwa tysiąclecia temu utrwalił na ziemi sąd jest pracą z góry skazaną na niepowodzenie. Nie przyszedł on jako przywódca i obiecany prorok, którego głosowi był posłuszny cały lud. Historia nie potoczyła się w sposób analogiczny do Mojżesza. Proroctwo wypełniło się wyłącznie częściowo. Z tego powodu obietnica tego, że Izrael będzie słuchać obiecanego proroka we wszystkim, co powie – pozostaje wiążąca i czeka na wypełnienie. Nadejcie owych dni przepowiadali także wszyscy prorocy, którzy „przemawiali od czasów Samuela i inni po nim”. Oznacza to, że nie tylko wówczas ale również dzisiaj jesteśmy w stanie zawieszenia, w wielkim „pomiędzy”, czekając na finał obiecanego przymierza.
(10) Ustanowię miejsce dla mojego ludu Izraela i zasadzę go tam, by mógł mieszkać na swoim miejscu, i nie poruszy się więcej ani już nie będą go uciskać synowie nieprawości jak dawniej; (11) Od czasu, kiedy ustanowiłem sędziów nad moim ludem Izraelem i dałem ci odpoczynek od wszystkich twoich wrogów. Tobie też PAN oznajmia, że zbuduje ci dom. (12) Gdy się dopełnią twoje dni i zaśniesz ze swoimi ojcami, wzbudzę po tobie twojego potomka, który wyjdzie z twego wnętrza, i umocnię jego królestwo. (13) On zbuduje dom dla mojego imienia, a ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. (14) Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem. Jeśli zgrzeszy, skarcę go rózgą ludzką i razami synów ludzkich. (15) Lecz moje miłosierdzie nie odstąpi od niego, tak jak je cofnąłem od Saula, którego odrzuciłem przed tobą. (16) I twój dom, i twoje królestwo będą utwierdzone na wieki przed tobą, a twój tron będzie trwał na wieki. (17) Zgodnie z tymi wszystkimi słowami i zgodnie z tym całym widzeniem mówił Natan do Dawida.
Podążając za słowami Piotra w Drugiej Księdze Samuela można odnaleźć zapis słów proroka Natana przekazującego Dawidowi obietnicę wykraczającą poza jego życie. Bóg obiecał królowi potomka ale wzbudzonego dopiero po jego śmierci. Tak jak wiele innych proroctw biblijnych, charakteryzuje się ono podwójnym wypełnieniem i może być rozpatrywane na dwóch poziomach:
Historycznym: Odnosi się do Salomona, który zbudował pierwszą świątynię i był jakby cieniem kolejnego poziomu.
Mesjańskim: Odnosi się do dalekiego potomka, Jezusa Chrystusa, którego królestwo – zgodnie ze słowami Natana – miało trwać „na wieki”.
W słowach „Ja będę mu ojcem, a on będzie mi synem”, Bóg zapowiedział szczególną relację, gdyż zgodnie z tymi słowami, potomek miał być nie tylko synem Dawida ale również synem Bożym. Słowa te ostatecznie zostały objawione i odniesione do Pana Jezusa Chrystusa w preambule listu napisanego do Hebrajczyków ().
Potomek ten miał również zbudować dom dla imienia Bożego, wokół czego narosło wiele nieporozumień. Niektórzy zakładają, że budowa została wykonana przez Salomona i temat jest zamknięty, a przyszły potomek wypełni wyłącznie pozostałe elementy proroctwa. Jeżeli jednak w biblijnej logice pierwsze wypełnienie proroctwa stanowi cień kolejnego to faktyczny obraz rzucający ten cień będzie realizował wszystko. Rozumowanie to potwierdza prorok Zachariasz, który napisał: „Tak mówi PAN zastępów: Oto mąż, którego imię brzmi Latorośl; on wyrośnie ze swego miejsca i zbuduje świątynię PANA”. Zachariasz miał oczywiście na myśli Mesjasza, a nie Salomona, który nie żył już od około czterystu lat. To właśnie dlatego w powszechnej świadomości narodu żydowskiego oczekiwanie na Syna Dawida jest nierozerwalnie związane z odbudową miejsca Bożej obecności. To nie jest pobożne życzenie, ale prawnie wiążąca obietnica, na której wypełnienie Izrael wciąż ma prawo czekać. Królestwo Mesjasza nie będzie jedynie duchową ideą, ale konkretną rzeczywistością z tronem krolewskim, ludem wybranym i świątynią Bożą, która przyćmi wszystko, co widział świat.
(1) Oto mój sługa, którego wspieram, mój wybrany, którego sobie upodobała moja dusza. Dałem mu swojego Ducha, on przyniesie narodom sąd. (2) Nie będzie wołał ani się wywyższał, nie będzie słychać jego głosu na ulicy. (3) Trzciny nadłamanej nie złamie, a knota tlącego się nie zagasi. Wyda sąd według prawdy. (4) Nie ustanie ani się nie zniechęci, dopóki nie utrwali sądu na ziemi, a jego prawa będą oczekiwać wyspy. (5) Tak mówi Bóg, PAN, który stworzył niebiosa i je rozpostarł; który rozszerzył ziemię i to, co się z niej rodzi; który daje tchnienie ludziom mieszkającym na niej i ducha tym, co po niej chodzą. (6) Ja, PAN, wezwałem cię w sprawiedliwości i ująłem cię za rękę, będę cię strzegł i dam cię jako przymierze dla ludu, jako światłość dla narodów;
Proroctwo wyraźnie rozgranicza lud Boży od pozostałych narodów. Obiecanym sługą Bożym jest oczywiście Mesjasz. Ma być on „światłością dla narodów” ale „przymierzem dla ludu”. To sformułowanie jest kluczem do zrozumienia Bożych zamiarów. Proroctwo wyraźnie rozgranicza dwie funkcje Mesjasza:
Światłość dla narodów: To uniwersalny aspekt zbawienia. Mesjasz niesie duchowe oświecenie i ratunek ludziom z każdego zakątka ziemi, niezależnie od ich pochodzenia,
Przymierze dla ludu: doprecyzowanie, że obiecane pod górą Synaj przyszłe przymierze z Izraelem zawarte będzie przy udziale Mesjasza.
Jak już zwrócono uwagę, Boża zapowiedź została na ten czas wypełniona wyłącznie częściowo. Jezus Chrystus przyszedł ale nie „utrwalił sądu” na ziemi. „Wyda sąd według prawdy” dopiero wówczas, gdy powróci do swojej ziemi jako król, obiecany Dawidowi potomek.
Tu ponownie napotykamy na znaną nam już lukę historyczną. Choć Chrystus przyszedł jako światłość świata, to fizyczny i ostateczny „sąd według prawdy” nie został jeszcze utrwalony. Jezus jako uniżony sługa nie wywyższał swojego głosu na ulicach, ale jako obiecany potomek Dawida powróci, by dokończyć misję.
Dopiero gdy zasiądzie na tronie, na Jego prawo zaczną oczekiwać dalekie wyspy, a Izrael rozpozna w Nim pośrednika przymierza. To proroctwo jest jak kotwica rzucona w przyszłość – gwarantuje, że łagodność Baranka z przeszłości spotka się z potęgą Króla, który ustanowi sprawiedliwość i zrealizuje obietnicę przyszłego przymierza z Izraelem.
(11) Tak mówi PAN, Święty Izraela i jego Stwórca: Pytajcie mnie o przyszłe rzeczy moich synów i sprawę moich rąk pozostawcie mnie. (12) Ja uczyniłem ziemię i stworzyłem na niej człowieka. To ja – moje ręce rozciągnęły niebiosa i całemu ich zastępowi rozkazuję. (13) Ja go wzbudziłem w sprawiedliwości i wyprostuję wszystkie jego drogi. On odbuduje moje miasto i wypuści moich więźniów, nie za okup ani za dar, mówi PAN zastępów. (14) Tak mówi PAN: Dorobek Egiptu i kupiectwo Etiopii i Sabejczyków, wysocy mężczyźni, przyjdą do ciebie i będą twoi. Pójdą za tobą; przyjdą w pętach, upadną przed tobą i będą błagać, mówiąc: Tylko u ciebie jest Bóg, a nie ma żadnego innego oprócz tego Boga. (15) Zaprawdę ty jesteś Bogiem ukrytym, Boże Izraela, Zbawicielu. (16) Wszyscy oni się zawstydzą i będą zhańbieni. Razem odejdą w hańbie wytwórcy bożków. (17) Ale Izrael będzie zbawiony przez PANA zbawieniem wiecznym. Nie zawstydzicie się ani nie będziecie zhańbieni aż na wieki wieków.
W księdze proroka Izajasza, będącej jedną z bardziej ewangelicznych w swym przesłaniu ksiąg Biblii, odnajdujemy deklarację, która swym rozmachem rzuca wyzwanie całej logice dziejów. Bóg, przedstawiając się jako Stwórca rozciągający niebiosa i rozkazujący zastępom gwiazd, nakazuje nam patrzeć na „przyszłe rzeczy Jego synów”. To nie jest zapowiedź kolejnego, doraźnego ratunku z rąk politycznych wrogów. To proklamacja „zbawienia wiecznego” – rzeczywistości, która wykracza poza biologię, politykę i ramy doczesnego świata. Jeśli spojrzymy na fakty, musimy przyznać, że Izrael jako naród nigdy jeszcze nie doświadczył tak zdefiniowanego zbawienia.
Kiedy Chrystus dokonał dzieła odkupienia na krzyżu, przytłaczająca większość narodu żydowskiego pozostała na to nieczuła. Ten stan rzeczy był źródłem cierpienia i trosk apostoła Pawła, który w Liście do Rzymian pisał o „wielkim smutku i nieustającym bólu w sercu” (). Paweł nie modlił się o przetrwanie Izraela, ale zanosił „pragnienie serca i modlitwę do Boga za Izrael, za jego zbawienie” ().
Jak to w ogóle możliwe – interpretując Boże słowa dosłownie – by cały naród, „każdy Żyd”, został zbawiony zbawieniem wiecznym?
Skoro Bóg powiązał to zbawienie ze swoją godnością Stwórcy ziemi i niebios, to jego realizacja jest tak samo pewna, jak istnienie wszechświata.
Skoro dotychczasowe „ratunki” były tylko chwilowe, to „zbawienie wieczne” musi wiązać się z radykalną, nadprzyrodzoną zmianą natury samego ludu.
To kolejna, niezwykle doniosła obietnica, która wisi nad historią. Izajasz sugeruje, że przyjdzie dzień, w którym wstyd i hańba Izraela znikną na zawsze, a naród ten zostanie wciągnięty w orbitę Bożej obecności w sposób nieodwołalny. Pytanie „jak i kiedy” nie znajduje odpowiedzi w ludzkich wysiłkach, lecz w Bożych obietnicach.
(23) Przysiągłem na siebie, z moich ust wyszło słowo sprawiedliwe, które jest nieodwołalne: Przede mną będzie się zginać każde kolano, będzie przysięgać każdy język; (24) Mówiąc: Tylko w PANU mam wszelką sprawiedliwość i siłę. Ci do niego przyjdą, ale będą zhańbieni wszyscy, którzy płoną gniewem przeciwko niemu. (25) W PANU będzie usprawiedliwione i będzie się chlubić całe potomstwo Izraela.
Izajasz zapowiedział, że „Izrael będzie zbawiony przez PANA zbawieniem wiecznym” (), precyzując dalej, że w Bożej obietnicy chodzi o „usprawiedliwienie całego potomstwa Izraela”. Bóg rozwiewa wszelkie wątpliwości:
Koniec z selekcją: To nie jest obietnica dla „niedobitków” czy „wiernej resztki” spośród całego narodu.
Wymiar narodowy: Zbawienie ostateczne ma objąć Izrael jako całość, jako naród ukonstytuowany Bożą obietnicą.
Zbawienie ma dotyczyć narodu, a nie poszczególnych jednostek go stanowiących. Bóg zdaje się odpowiadać na sceptycyzm tych, którzy patrząc na niewierność ludu, uznają takie zbawienie za niemożliwe. Zwracając się do tych, którzy są „dalecy od sprawiedliwości”, PAN ucina wszelkie spekulacje dotyczące czasu i miejsca: „Moje zbawienie nie odwlecze się. I położę w Syjonie moje zbawienie, a w Izraelu moją chwałę” ().
(20) Przyjdzie bowiem Odkupiciel do Syjonu i do tych spośród Jakuba, którzy odwracają się od występków, mówi PAN. (21) A to będzie moje przymierze z nimi, mówi PAN: Mój Duch, który jest w tobie, i moje słowa, które włożyłem w twoje usta, nie odstąpią od twoich ust ani od ust twego potomstwa, ani od ust potomków twego potomstwa, mówi PAN, odtąd aż na wieki.
Proroctwo Izajasza pełni funkcję proroczego zwornika. Jest ono niezwykle precyzyjne, ponieważ porządkuje chronologię i naturę przyszłych wydarzeń, łącząc w jedną, nierozerwalną całość trzy kluczowe filary:
Osobiste przyjście Odkupiciela: Mesjasz przychodzi do Syjonu do tych z Jakuba, którzy odwracają się od grzechu.
Akt zawarcia przymierza: To moment, w którym obietnice stają się obowiązującym prawem. Bóg osobiście ogłasza: „To będzie moje przymierze z nimi”.
Wieczna obecność słowa i Ducha: To serce tej obietnicy. Boży Duch i Boże słowo zostają „zdeponowane” w ustach ludu w sposób trwały i nieodwołalny.
Choć podczas pierwszej misji Jezusa Chrystusa grupa Żydów przyjęła Jego posłannictwo, ich wierność miała charakter indywidualny i rozproszony. Wielu z nich cierpiało prześladowania, a ich potomstwo często nie kontynuowało tej drogi. Proroctwo Izajasza maluje zupełnie inny obraz: totalne i pokoleniowe odrodzenie narodowe.
Bóg gwarantuje, że raz włożone w usta Izraela słowo nie odstąpi od nich, ani od ich dzieci, ani od wnuków – „odtąd aż na wieki”. To wizja narodu, który w całym swoim zbiorowym organizmie staje się nośnikiem Bożej Prawdy. Nie jest to już walka o wiarę jednostki pośród niewierzącego tłumu, ale nowa rzeczywistość, w której każda kolejna generacja rodzi się w objęciach przymierza. To zbawienie, które staje się genetycznym kodem duchowym narodu. Tak powszechna i trwała wierność Bogu nigdy dotąd nie miała miejsca w historii – co czyni ten fragment jedną z najbardziej wyczekiwanych zapowiedzi w całej strukturze biblijnych proroctw.
(31) Oto nadchodzą dni, mówi PAN, kiedy zawrę z domem Izraela i z domem Judy nowe przymierze; (32) Nie takie przymierze, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, kiedy ująłem ich za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi Egiptu. Oni bowiem złamali moje przymierze, chociaż ja byłem ich mężem, mówi PAN. (33) Ale takie będzie przymierze, które zawrę z domem Izraela po tych dniach, mówi PAN: Włożę moje prawo w ich wnętrzu i wypisze je na ich sercach. I będę ich Bogiem, a oni będą moim ludem. (34) I nikt nie będzie już uczył swego bliźniego ani nikt swego brata, mówiąc: Poznaj PANA, bo wszyscy będą mnie znali, od najmniejszego aż do największego z nich, mówi PAN. Przebaczę bowiem ich nieprawość, a ich grzechów nigdy więcej nie wspomnę.
Przytoczone określenie „nowe przymierze” w proroctwie Jeremiasza jest prawdopodobnie jednym z najbardziej znanych fraz w Biblii. Tym bardziej zdumiewa, jak nagminnie pomija się jasny kontekst Bożej zapowiedzi. Jeremiasz wyraźnie napisał o nowym przymierzu, które ma być zawarte „z domem Izraela i z domem Judy”.
Już sam fakt określenia, że będzie to „nowe” przymierze, wskazuje na poprzednie („stare”) przymierze zawarte z domem Izraela. Bóg to wyraźnie podkreśla: Będzie to przymierze „nie takie, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, kiedy ująłem ich za rękę, aby ich wyprowadzić z ziemi Egiptu”. „Wcześniejsze i późniejsze”, „pierwsze i drugie” lub też „stare i nowe” przymierza było i ma być zawarte z narodem – etnicznymi potomkami Jakuba. Tymi potomkami, który dziedziczą obietnicę skierowaną do Abrama, któremu Bóg obiecał „wielką ziemię”, której Izraela nigdy jeszcze nie objął, ani też nie został zbawiony „zbawieniem wiecznym”. Adresat Bożych obietnic pozostaje ten sam. Nowego przymierze w swym wymiarze duchowym to przeszczep serc członków narodu żydowskiego:
włożenie prawa do ich wnętrz i wypisania ich na sercach,
„poznanie PANA”, gdyż stanie się dla nich Bogiem,
przebaczenie ich nieprawości i grzechów.
Proroctwo to łączy się z zapowiedzią Izajasza (), który wskazywał, że „słowo Boże nie odstąpi od potomków Jakuba” w obliczu przymierza, które zostanie z nimi zawarte wraz z przyjściem do Syjonu obiecanego Odkupiciela oraz obietnicą „usprawiedliwienia całego potomstwa Izraela” ().
W przyszłości zbawieni zostaną wszyscy Żydzi – cały Izrael. Wszyscy oni będą znali PANA, „od najmniejszego aż do największego”. Nie chodzi o zbawienie Żydów na przestrzeni całej historii, wyjmując tych, którzy uwierzyli w Jezusa, a pomijając większość tych, którzy zamknęli przed nim swoje serca. Mowa jest o konkretnym wydarzeniu w przyszłości, związanym z przyjściem Mesjasza i nawróceniem całego narodu Izraela.
(37) Oto zgromadzę ich ze wszystkich ziem, do których ich wygnałem w swoim gniewie, w swoim oburzeniu i w wielkiej zapalczywości i przyprowadzę ich z powrotem na to miejsce, i sprawię, że będą mieszkać bezpiecznie. (38) I będą moim ludem, a ja będę ich Bogiem. (39) I dam im jedno serce i jedną drogę, aby bali się mnie przez wszystkie dni, dla dobra ich samych i ich dzieci po nich. (40) I zawrę z nimi wieczne przymierze, że się od nich nie odwrócę i nie przestanę im dobrze czynić, lecz włożę w ich serca moją bojaźń, aby nie odstępowali ode mnie. (41) I będę się radował z nich, aby wyświadczyć im dobro, i osadzę ich z pewnością w tej ziemi z całego swego serca i całą swoją duszą. (42) Tak bowiem mówi PAN: Jak sprowadziłem na ten lud całe to nieszczęście, tak sprowadzę na niego całe dobro, które mu obiecałem.
To kolejny, choć zdecydowanie mniej znany fragment, traktujący o tym samym. Bóg określa to nadchodzące porozumienie mianem „wiecznego przymierza”, a jego warunki brzegowe są niemożliwe do pomylenia z jakimkolwiek innym wydarzeniem w historii:
- naród będzie zgromadzony w swojej ziemi,
- będzie mieszkał bezpiecznie,
- będzie ludem Pana i cieszył się poznaniem Boga,
- otrzyma jedno serce i drogę, by bać się go po wszystkie dni,
- nigdy nie utraci Bożej ochrony i opieki, Boża tarcza nie zostanie opuszczona.
Uczciwa analiza faktów prowadzi do jednoznacznego wniosku: nic z tych rzeczy, które mają wypełnić się w obliczu wiecznego przymierza Boga z Izraelem jeszcze nie nastąpiło. Statystyki są nieubłagane – niemal połowa narodu żydowskiego wciąż żyje w diasporze, poza granicami ziemi ojców. Trudno też mówić o „bezpiecznym mieszkaniu”, gdy na izraelskie miasta regularnie spadają pociski, a kraj znajduje się w stanie permanentnego zagrożenia. Co więcej, duchowa kondycja narodu pozostaje tragiczna; zamiast obiecanego „jednego serca”, obserwujemy naród w większości „pogrążony w zatwardziałości” ().
Obecne państwo Izrael, istniejące od 1948 roku, można postrzegać jako przygotowanie sceny pod przyszłe wydarzenia, ale z pewnością nie jest ono jeszcze realizacją wiecznego „przymierza pokoju”. Dzisiejsza siła Izraela opiera się na własnej armii i zmiennych sojuszach z mocarstwami, brytyjskim w przeszłości, amerykańskim obecnie. Tymczasem Biblia zapowiada, że zanim naród ten zazna obiecanego, wiecznego dobra, musi przejść przez najciemniejszą dolinę – „utrapienie Jakuba”, czyli największą tragedię, jaka kiedykolwiek miała spotkać ten naród, a której holokaust drugiej wojny światowej może być wyłącznie cieniem. Należy jednak podkreślić, że zapowiedziane „utrapienie Jakuba” nie jest jedynie wyrokiem zagłady. To niezbędny proces narodowego „oczyszczenia przez ogień”. Jest to bolesny, ale konieczny element przejścia od starego do nowego porządku, który skruszy twardy kark narodu i przygotuje drogę pod całkowitą wymianę serc pod nowym przymierzem.
(22) Dlatego mów do domu Izraela: Tak mówi Pan BÓG: Nie dla was ja to czynię, domu Izraela, ale przez wzgląd na moje święte imię, które zbezcześciliście wśród narodów, do których przybyliście. (23) I uświęcę moje wielkie imię, które było zbezczeszczone wśród narodów, które wy zbezcześciliście pośród nich. I poznają narody, że ja jestem PANEM, mówi Pan BÓG, gdy będę uświęcony w was na ich oczach. (24) Zabiorę was bowiem spośród narodów, zgromadzę was ze wszystkich ziem i przyprowadzę was do waszej ziemi. (25) I pokropię was czystą wodą, i będziecie czyści. Oczyszczę was ze wszystkich waszych nieczystości i ze wszystkich waszych bożków. (26) I dam wam nowe serce, i włożę nowego ducha do waszego wnętrza. Wyjmę serce kamienne z waszego ciała, a dam wam serce mięsiste. (27) Włożę mego Ducha do waszego wnętrza i sprawię, że będziecie chodzić według moich ustaw i będziecie przestrzegać moich sądów, i wykonywać je. (28) Zamieszkacie w ziemi, którą dałem waszym ojcom, będziecie moim ludem, a ja będę waszym Bogiem.
Bóg, przemawiając do domu Izraela, używa argumentów, które brzmią znajomo dla każdego, kto śledził dialog Mojżesza ze Stwórcą pod Synajem. To niezwykle ważny komunikat dla człowieka: zbawienie i odrodzenie Izraela nie jest nagrodą za ich zasługi, których – jak wiemy – wciąż brakuje. Jest to akt uświęcenia Bożego imienia. Bóg ratuje Izrael, aby świat przestał szydzić z Jego obietnic. Jest to kolejna spójna zapowiedź narodowego odrodzenia, duchowego oczyszczenia i fizycznej ochrony narodu wybranego, która obejmuje:
- zgromadzenie Izraela w jego ziemi,
- jego oczyszczenie, usunięcie wszelkiej nieczystości z ziemi,
- danie nowego serca i Ducha Bożego do wnętrza jego ludu,
- uczynienie narodu prawdziwym ludem Bożym, gdyż Bóg stanie się dla nich żywym Bogiem.
Bóg domyka tu krąg obietnic: odrodzony duchowo i oczyszczony naród zamieszka w ziemi swoich ojców, tworząc wspólnotę, w której Bóg nie będzie odległym, ale żywym i obecnym Panem. To finałowy etap procesu, który rozpoczął się od łaskawego objawienia imienia PAN pod Synajem, a kończy się pełnym uświęceniem tego imienia w oczach całego świata przez odnowiony Izrael.
(21) Potem powiedz do nich: Tak mówi Pan BÓG: Oto wezmę synów Izraela spośród narodów, do których przybyli, zgromadzę ich zewsząd i przyprowadzę ich do ich ziemi. (22) I uczynię ich jednym narodem w ziemi, na górach Izraela, i jeden król będzie królem nad nimi wszystkimi. Nie będą już dwoma narodami i już nie podzielą się na dwa królestwa. (23) Nie splugawią się już swymi bożkami i obrzydliwościami oraz wszelkimi występkami. Wybawię ich ze wszystkich ich miejsc zamieszkania, gdzie zgrzeszyli, i oczyszczę ich. I będą moim ludem, a ja będę ich Bogiem. (24) Mój sługa Dawid będzie królem nad nimi i wszyscy będą mieli jednego pasterza. Będą chodzić według moich sądów, będą przestrzegać moich ustaw i wykonywać je. (25) I zamieszkają w tej ziemi, którą dałem mojemu słudze Jakubowi, w której mieszkali wasi ojcowie; będą w niej mieszkali, oni, ich synowie i synowie ich synów, aż na wieki, a mój sługa Dawid będzie ich księciem na wieki. (26) Zawrę też z nimi przymierze pokoju, które będzie przymierzem wiecznym z nimi. Osadzę ich i rozmnożę, i umieszczę swoją świątynię pośród nich na wieki.
Proroctwo Ezechiela to opis „pełni” Bożego pokoju z Izraelem. Nie jest to jednak pokój rozumiany jedynie jako brak wojny, ale jako całkowita, harmonijna odbudowa relacji między Stwórcą i jego ludem. Składa się na niego sześć fundamentalnych filarów:
fizyczna repatriacja: zgromadzenie Izraela w jego ziemi,
zjednoczenie narodowe: koniec tragicznego podziału na królestwo północne i południowe,
teokracja: objęcie władzy przez obiecanego Dawidowi potomka – króla Mesjasza,
oczyszczenie: oddzielenie ludu od obrzydliwości i grzechu,
posłuszeństwo: powrót do wykonywania prawa Bożego,
Boża obecność: odbudowa świątyni w Jerozolimie.
Wejście w życie „wiecznego przymierza pokoju” nierozerwalnie wiąże się w realizacją wszystkich Bożych obietnic i planów. Niezależnie od posłuszeństwa czy odstępstwa Bożego ludu na przestrzeni historii, obietnice Pana pozostają wiążące, a obietnica zawarcia nowe przymierza jest kluczowym gwarantem ich realizacji. Przymierze będzie „wieczne”, co oznacza, że po jego zawarciu żadna siła nie będzie w stanie ponownie rozbić jedności Izraela ani oddzielić go od jego Boga.
(8) W tym dniu PAN będzie bronił mieszkańców Jerozolimy, a najsłabszy pośród nich stanie się tego dnia podobny do Dawida, a dom Dawida podobny do Boga, podobny do Anioła PANA na ich czele. (9) I stanie się w tym dniu, że będę zmierzać do zniszczenia wszystkich narodów, które wyruszą przeciwko Jerozolimie. (10) I wyleję na dom Dawida i na mieszkańców Jerozolimy ducha łaski i modlitwy. Będą patrzyć na mnie, którego przebili, i będą go opłakiwać, jak się opłakuje jedynaka; będą gorzko płakać nad nim, jak się płacze gorzko nad pierworodnym.
Prorocze słowa Ezechiela i Zachariasza stanowią dwa zbieżne elementy tej samej „mapy drogowej” dla Izraela w czasach ostatnich. Łączą się one w spójną narrację dotyczącą narodowego odrodzenia ludu Bożego. Izrael stanie się wówczas tym, czym miał być od samego początku w Bożych zamiarach – Jego wiernym ludem, przez który wszystkie narody świata będą mogły poznać moc, sprawiedliwość i łaskę wszechmogącego Boga.
Ezechiel pokazuje okoliczności odrodzenia, Zachariasz natomiast opisuje moment, w którym to się dzieje – podczas oblężenia Jerozolimy przez narody. Wówczas Izrael rozpoznaje Mesjasza, co prowadzi do narodowej pokuty i duchowego dla Żydów przełomu. Istnieje uderzające podobieństwo w opisie wewnętrznej przemiany ludu:
Ezechiel: Bóg obiecuje usunąć „serce kamienne” i dać „serce mięsiste”.
Zachariasz: Bóg wylewa „ducha łaski i błagania”, co skutkuje głębokim, szczerym żalem za przebitego Mesjasza.
„Wylanie Ducha” z Zachariasza jest bezpośrednią realizacją obietnicy nowego serca z Ezechiela. Rozpoznanie Mesjasza, który przyjdzie na ratunek Izraelowi będzie absolutnie kluczowym momentem w historii tego narodu i stanie się katalizatorem nadającym tempo realizacji Bożego planu przygotowanego od stworzenia świata i wejścia w życie królestwa Bożego. Reszta wiernego ludu, która zostanie przy życiu uwierzy w Jezusa Chrystusa, który przyjdzie na ich ratunek. Garstce tych, którzy przeżyją „ucisk Jakuba” Bóg włoży w wnętrze swojego Ducha. Wypełni się na oczach wszystkich narodów absolutnie najważniejsza obietnica dana synom Jakuba – zbawienia Izraela „zbawieniem wiecznym” (), „od najmniejszego aż do największego” (), czyli „usprawiedliwienia całego potomstwa” ().
(1) W tym dniu zostanie otwarte źródło dla domu Dawida i mieszkańców Jerozolimy dla obmycia grzechu i nieczystości. (2) I stanie się w tym dniu, mówi PAN zastępów, że wykorzenię imiona bożków z ziemi, tak że nie będą więcej wspominane. Usunę z ziemi także proroków i ducha nieczystego. (3) A gdyby ktoś jeszcze prorokował, jego ojciec i matka, którzy go zrodzili, powiedzą mu: Nie będziesz żył, gdyż mówiłeś kłamstwo w imię PANA. I jego ojciec, i matka, którzy go zrodzili, przebiją go za to, że prorokował.
Ocalenie Izraela opisane przez Zachariasza jest fizycznym dopełnieniem zwycięstwa, które Bóg ogłasza u Ezechiela. Bóg zapowiada otwarcie źródła dla domu Dawida. W zabranym i odnowionym narodzie nie będzie miejsca dla fałszywych proroków ani żadnej nieczystości. To przywołuje obietnicę wypowiedzianą przez Mojżesza:
(22) Mojżesz bowiem powiedział do ojców: Proroka jak ja wzbudzi wam Pan, wasz Bóg, spośród waszych braci. Jego będziecie słuchać we wszystkim, co wam powie. (23) I stanie się, że każda dusza, która nie będzie słuchać tego proroka, będzie wytracona spośród ludu.
Kluczowe jest rozróżnienie między dwiema misjami Jezusa Chrystusa:
Pierwsze przyjście: Jezus objawił się jako uniżony Sługa. Nie „wytracał” nieposłusznych, nie sprawował twardych rządów i nie przypominał Mojżesza w roli suwerennego przywódcy narodu. Ta część proroctwa pozostała wówczas w zawieszeniu.
Drugie przyjście: To tutaj Chrystus w pełni ukazuje się jako prorok na obraz Mojżesza. Będzie to postać dysponująca pełnią władzy wykonawczej, gdzie posłuszeństwo Jego słowom będzie egzekwowane z absolutną konsekwencją. Każda dusza, która Go nie usłucha, zostanie „wytracona spośród ludu”.
Gdy Mojżesz pokropił lud krwią, odczytał słowa spisanego Prawa i po jednomyślnej akceptacji warunków przez lud, oznajmił:
Mojżesz wziął też krew i pokropił lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które PAN zawarł z wami, według wszystkich tych słów.
Jezus Chrystus jest pośrednikiem nowego przymierza. Tak jak Mojżesz stanął między Bogiem a Izraelem pod Synajem, tak Mesjasz stanie przed zgromadzonym narodem, by sfinalizować obiecany od wieków układ. Przyszłe przymierze, które Bóg zawrze z synami Izraela będzie wymagało zgromadzenia ich przed obliczem pośrednika wzbudzonego na wzór Mojżesza.
(25) Nie chcę bowiem, bracia, abyście nie znali tej tajemnicy – żebyście sami siebie nie uważali za mądrych – że zatwardziałość po części przyszła na Izrael, dopóki nie wejdzie pełnia pogan. (26) I tak cały Izrael będzie zbawiony, jak jest napisane: Przyjdzie z Syjonu wybawiciel i odwróci bezbożność od Jakuba. (27) A to będzie moje przymierze z nimi, gdy zgładzę ich grzechy. (28) Tak więc co do ewangelii są nieprzyjaciółmi ze względu na was, lecz co do wybrania są umiłowani ze względu na ojców. (29) Nieodwołalne są bowiem dary i powołanie Boże. (30) Jak bowiem wy kiedyś nie wierzyliście Bogu, ale teraz dostąpiliście miłosierdzia z powodu ich niewiary; (31) Tak i oni teraz stali się nieposłuszni, aby z powodu miłosierdzia wam okazanego i oni miłosierdzia dostąpili. (32) Bóg bowiem zamknął ich wszystkich w niewierze, aby się nad wszystkimi zmiłować.
Głównym zagadnieniem Listu do Rzymian jest opowiedzenie ewangelii Jezusa Chrystusa i Bożego planu zbawienia, a rozdziały od dziewiątego do jedenastego opisują szczególną w tym planie rolę Izraela jako narodu wybranego. Apostoł Paweł odsłania to, co nazywa „tajemnicą” – kluczowy element Bożego planu, który chroni nas przed pychą i własną mądrością. To tutaj wszystkie prorocze wątki, które śledziliśmy od Synaju, przez Izajasza, Jeremiasza i Ezechiela i Zachariasza, zbiegają się w jednej konkluzji.
Pan Jezus stał się Bożym Pomazańcem realizującym fundamentalne Boże prerogatywy. Przyszedł jako potomek Abrahama, w którym błogosławione miały być „wszystkie narody ziemi” (). Błogosławieństwo to rozlało się za pośrednictwem narodu Izraela, którym Bóg posłużył się, o czym Paweł wyraźnie pisał w swoim liście. Chrystus umarł na krzyżu Golgoty i jego krew stała się błogosławieństwem dla każdego człowieka, który uwierzy. Stało się to możliwe właśnie dlatego, że Bóg nigdy nie odrzucił swojego ludu lecz okazał mu miłosierdzie pod Synajem i obiecał zawarcie przymierza w przyszłości. Dopóki nie wejdzie „pełnia” z narodów, dopóty Izrael nie odziedziczy tej obietnicy. Obecna sytuacja – w której Izrael jako naród jest „nieprzyjacielem ewangelii” () – jest jedynie etapem przejściowym.
Nowe przymierze nie zostało jeszcze zawarte z narodem Izraela.
Gdy wejdzie „pełnia narodów”, Bóg powróci do realizacji swoich obietnic względem fizycznych potomków Jakuba. Dlaczego? Ponieważ „nieodwołalne są dary i powołanie Boże”. Bóg nie zmienia zdania. To, co obiecał Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, musi stać się faktem, bo stawką jest Boża wiarygodność. Aby to się stało, pośrednik przymierza musi zebrać swój lud z czterech krańców ziemi a sam Izrael pokutować i rozpoznać swojego Mesjasza. Przymierze to będzie gwarantem wszystkich niezrealizowanych względem Bożego ludu obietnic: Wielkiego Izraela od Egiptu do Iranu, żyjącego w ziemi przywróconej do stanu Edenu, w bezpieczeństwie od wrogów i centralnej roli na świecie. Królestwo zostanie przywrócone, pokolenia odnalezione, a Izrael i Juda zjednoczone pod berłem jednego króla Mesjasza. Będzie to możliwe, ponieważ przyszłe pokolenie Żydów uwierzy i rozpozna Pana Jezusa Chrystusa. Poznają Boga, otrzymają mięsiste serce i Ducha Bożego do ich wnętrz. Cały Izrael żyjący w tym czasie zostanie zbawiony. Naród Izraela stanie się tym, czym nie był w stanie stać się pod Synajem. Nowe przymierze dopełni tego, czego nie dopełniło stare. „Oni będą moim ludem, a Ja będę ich Bogiem” stanie się faktem, gdyż nawrócą się do Niego całym swoim sercem ().
(1) Mówię prawdę w Chrystusie, nie kłamię, co mi poświadcza moje sumienie w Duchu Świętym; (2) Że odczuwam wielki smutek i nieustający ból w moim sercu. (3) Pragnąłbym bowiem sam być odłączony od Chrystusa za moich braci, za moich krewnych według ciała. (4) Są to Izraelici, do których należy usynowienie, chwała, przymierza, nadanie prawa, służba Boża i obietnice;
Analizując historię relacji Boga z Izraelem, dochodzę do wniosku, że kluczem do zrozumienia Bożych zamierzeń jest uznanie ciągłości i narodowego charakteru przymierzy. Choć współcześnie większość czytelników chrześcijańskich utożsamia „nowe przymierze” z obecnym czasem „kościoła” i wymiarem czysto duchowym, biblijna perspektywa wskazuje na etniczny i terytorialny kontekst. Moje wnioski opieram na następujących filarach:
Liczba mnoga przymierzy: Jak podkreśla apostoł Paweł w liście do Rzymian, to do Izraelitów – jego krewnych według ciała – należą „przymierza”. Użycie liczby mnogiej jasno wskazuje, że zarówno pierwsze przymierze spod Synaju, jak i drugie przymierze zapowiedziane przez proroków, są dziedzictwem tego samego narodu. Bóg nie zastąpił Izraela inną grupą, lecz przygotował rozwiązanie, które pozwoli Izraelowi stać się ludem według Bożego serca.
Dopełnienie, a nie zastąpienie: Nowe przymierze nie jest zaprzeczeniem starego, lecz jego skuteczną kontynuacją. Tam, gdzie pierwsze przymierze obnażyło słabość ludzkiego serca, drugie przymierze przynosi Bożą interwencję – wymianę serca kamiennego na mięsiste i wylanie Ducha, co zagwarantuje wieczną wierność narodu.
Mesjasz jako nowy Mojżesz: Wskazuję, że Jezus Chrystus w swoim pierwszym przyjściu wypełnił rolę cierpiącego sługi, ale jako prorok na wzór Mojżesza wciąż czeka na moment, w którym cały Izrael uzna Jego autorytet. Dopiero przy Jego powrocie dopełni się zapowiedź o „wytraceniu tych, którzy Go nie słuchają” oraz o narodowej pokucie nad „tym, którego przebili”.
Realizm obietnic: Stoję na stanowisku, że obietnice dane Abrahamowi i jego potomstwu muszą zostać wypełnione dosłownie. Obejmuje to zarówno zgromadzenie narodu z całego świata, bezpieczeństwo w granicach „wielkiego Izraela”, jak i ustanowienie Królestwa pod berłem Mesjasza.
Wszystko to prowadzi do nieuchronnego finału: „cały Izrael będzie zbawiony”. Nie jako zbiór jednostek na przestrzeni wieków, ale jako odrodzony naród, który w obliczu nowego przymierza w pełni pozna swojego Pana – od najmniejszego aż do największego. Boże dary i powołanie względem synów Jakuba są bowiem całkowicie nieodwołalne. Drugie przyjście Chrystusa na ziemię to jeszcze nie koniec historii, lecz otwarcie ostatniego rozdziału. Będzie to początek Bożego królestwa i zawarcia nowego przymierza z narodem żydowskim. W tej nowej rzeczywistości Izrael nie będzie już narodem zapomnianym czy uciskanym, lecz odegra kluczową, centralną rolę w Bożym planie jako Jego wierny sługa.